środa, 6 kwietnia 2016

Stop - Byun Baekhyun

Stop by Dalton Rapattoni


"Please stop, stop"

Chciałbym,żeby to wszystko się skończyło. Ale nie potrafię tego zmienić. Chociaż bym chciał. Ale... znowu to ale ostatnio za bardzo chcę się usprawiedliwić. To wszystko nie zależy ode mnie. Taki już jestem, nie mogę za to nikogo winić. 
Dzisiejszy dzień znów zmusił mnie do tego czego tak bardzo nienawidzę. Kolejne obelgi, wyśmiewanie. Przyzwyczaiłem się, ale to nadal boli. 


"cause I was hurting on the inside, so I hurt myself on the outside too" 

Otarłem spływającą po policzku łzę. Wszystko zaczęło się nasilać kiedy dowiedziałem się co mi jest. Tak, jestem jedną z tych osób które nie potrafią walczyć z chorobą. Jeździliśmy z rodzicami po wielu klinikach, byliśmy u różnych ekspertów. W końcu się dowiedzieliśmy. Nie radziłem sobie przedtem - teraz jest jeszcze gorzej. Załamałem się. Powiedziałem o chorobie dziewczynie, miałem nadzieję, że może ona mi pomoże. Zarwała zemną po tygodniu. To się nazywa szczęśliwe zakończenie prawda? Mogłem się domyśleć. Byłem głupcem sądząc, że zostanie zemną do końca. Jednak to załamało mnie jeszcze bardziej. Doprowadziłem również do tego, że moi przyjaciele mnie znienawidzili. Choroba się nasilała. Moje myśli mnie zabijały. Tak były też momenty kiedy czułem się naprawdę szczęśliwy, ale zawsze towarzyszyła mi pustka i wewnętrzny smutek. Co tu długo mówić, to mnie wykańczało. Ciągłe zmiany nastroju, wybuchy agresji spowodowały, że wszyscy mnie opuścili. Może zostaliby gdyby znali powód? Ale poco miałbym im mówić, prosić o łaskę, zrozumienie? I tak by nie zrozumieli. Pewnie i tak znaleźliby dobry argument żeby odejść. Tylko Kyungsoo nie zmienił się w stosunku do mnie. Wspiera mnie cały czas. A nawet nic mu nie mówiłem. Możliwe, że się domyślił bo w sumie o wszystkim mu mówię, o wszystkich emocjach, które mnie dręczą. Jednak nie daje tego po sobie poznać, opiekuje się mną, ale czasami nawet specjalnie mnie wkurza. Wtedy jest mi lepiej. Ale nawet jego chęci nie zawsze są pomocne. Pomimo jego wsparcia czasami nie daję rady.

"And I'm waiting for the phone to ring, to hear your voice again" 

Pomimo, że nie zawsze to pomaga potrzebuje jego słów pokrzepienia.

 "'cause you're the only one who can save me from this dark and lonely end". 

Przepraszam Kyungsoo, ale dłużej nie dam rady. Wiem, że załamie to również ciebie, jednak dłużej już nie zniosę tego wszystkiego wybacz mi. 

"I say goodbye to all my memories, and lies to my face" 

Baekhyun otarł łzy i podniósł się z podłogi. Miał już dość takiego życia. Nie mógł wytrzymać z samym sobą. Spojrzał na zdjęcie, które zrobili z Kyungsoo na ostatnich wakacjach. Zdawało im się nawet wtedy, że z tego wyjdzie. On i Kyungsoo zbliżyli się do siebie. Wybrali nawet wspólne studia. Baekhyun miał przetrwać tylko ten ostatni rok. Zaczęliby nowe życie.

"I hold your picture in my hand, so you'll be with me when I go"

Baekhyun wziął zdjęcie i podszedł do okna. Otworzył je.

"Well the ground is looking softer, every second that I wait"

Teraz nie ma już odwrotu. Baekhyun usłyszał kroki za drzwiami. Musi to zrobić teraz. 

"and I kiss your picture goodbye"

-Baekhyun- głos Kyungsoo odwrócił na chwilę moją uwagę. Nie teraz nie mogę się wycofać. Podjołem decyzję. 

Kyungsoo wpadł do pokoju.
-Nie!- bolesny krzyk wypełnił caly pokój. Podbiegł do okna próbując złapać rękę przyjaciela.

"But you were just a little too late, I touched your fingers on my way down, falling faster than I fell for you. And when I look up I see you looking down on me, screaming, crying, begging, pleading, weeping.That's when everything Stopped."








Patrząc teraz na to zdjęcie widzę jak wielkie szczęście mnie spotkało. Bez niego nie dałbym rady. Skoczyłem. Ale znalazł się ktoś kto skoczył zamią. Ktoś kto pomimo tego,że nie jestem idealny chciał, żebym żył nadal. Zawsze jest znajdzie się ktoś taki. Ktoś kto nas wysłucha, będzie z nami na dobre i na złe. Ktoś kto nas nigdy nie opuści i pomoże pokonać nam nasze słabości. 
Miłość i przyjaźń, prawdziwe oddanie potrafią przezwyciężyć wszystko - nawet śmierć.

DotMary

1 komentarz: