-Jedziemy do Korei, możesz proszę spakować dzieci?- spytał
szef kiedy przyniosłam mu herbatę. Pracuje dla niego i jego żony już od 2 lat.
Zajmuje się ich dziećmi, albo jak kto woli jestem nianią ich dzieci. Miała to
być tylko taka praca na wakacje, ale dzieciaki polubiły mnie tak bardzo, że ich
rodzice poprosili żebym została na dłużej. Więc zostawiłam szkołę, wyjechałam z
Polski i przyjechałam tu do Niemiec, żeby zacząć wszystko od nowa. Pomimo tego,
że nie skończyłam liceum „rodzinka” wkręciła mnie w naukę w college. Teraz
mieszkam razem z nimi, pomagam im, gotuję, sprzątam i się uczę. Jednak to fajny układ. Poduczyłam
się języka, a z ich pomocą mogę potem się wybić na rynku pracy. Zarówno pan jak
i pani Kron prowadzą firmę, która pomaga wytwórnią muzycznym. W czym? Dobre
pytanie.
Weszłam do pokoju dzieci i zaczęłam je pakować. Po kilku
minutach wszystko było gotowe. Częste wyjazdy sprawiły, że umiejętność
pakowania opanowałam do perfekcji. Potem naszykowałam siebie.
- Mogę spytać czemu jedziecie do Korei?- spytałam kiedy przyszła
pani Korn.
- Oczywiście kochanie.- kobieta uśmiechnęła się.- Jedziemy
spotkać się z grupą EXO, która pracuje dla SM entertainment. Podejrzewam, że o
nich słyszałaś.
Kiwnęłam potwierdzająco głową. EXO? Jak mogłabym ich nie
znać, byłam ich fanką, jakiś czas temu.
- To ten zespół, którego słuchasz?- spytała Polly najmłodsza
dziewczynka. Jej mama spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-yeahhh... znam kilka ich piosenek.
- To wspaniale.- kobieta uśmiechnęła się.- Będzie ci łatwiej
jak ich poznasz.
***
Po długiej podróży wreszcie byliśmy na miejscu. „Szefostwo” od
razu musiało iść na spotkanie. Ja i dzieci zostaliśmy w hotelu. Później miał
ktoś po nas przyjechać i zabrać nas na kolację. Dzień minął nam szybko i
musieliśmy zacząć się szykować na spotkanie.
- Więc spotkasz EXO. Czy myślisz, że są ładniejsi ode mnie?-
spytał Miki.
- Nikt nie jest piękniejszy od ciebie mój mały supermenie- uśmiechnęłam
się do chłopacy poprawiając mu marynarkę.
Wy buchnęliśmy głośnym śmiechem, a Miki wtulił się we mnie.
Kocham tego chłopca jest dla mnie jak młodszy brat.
- A tak na poważnie - Lilli najstarsza spojrzała na mnie - Któryś
z nich ci się podoba?
Pytanie dziewczynki zaskoczyło mnie.
-Wszyscy są przystojni – odpowiedziałam.
-Widzisz mówiłam ze ci nie powie –Polly szturchnęła starsza siostrę.
- Co wy kombinujecie dzieciaki?- spojrzałam na nich- Lilli
sprowadzasz mi dzieci na zła drogę- Obie się zaśmialiśmy. Lilli ma już 13 lat.
Wszyscy twierdza ze to głupie ze nadal ma nianie i ze powinna sama opiekować się
rodzeństwem. Na szczęście jej rodzice uważają inaczej. Chcą by skupili się na
nauce a opieka na 5 i 8 letnimi dziećmi zabrałaby jej dużo czasu.
W końcu nadszedł czas wyjścia. Szofer już na nas czekał. Zamknęłam
apartament i zeszliśmy na dół. Po kilku minutach dojechaliśmy. Zaprowadzono nas
do środka do dużej sali.
Pięknie przystrojony pokój, elegancko ubrani ludzie wszystko
najwyższej klasy. To nie było miejsce dla prostej dziewczyny z Polski.
-Mama! - Polly wyrwała mi się i pobiegła w kierunku rodziców.
Za nią pobiegł Miki. Spojrzałyśmy na siebie z Lilli i poszliśmy w ich kierunku.
- Nowa opiekunka? - spytał mężczyzna stojący obok pasta Korn.
- Tak, pracuje u nas od dwóch lat.
- I dzieciaki nic nie odwinęły? – stojąca obok kobieta.-
Zawsze udawało im się pozbyć niani po kilku miesiącach.
- Nigdy jej nie zamienimy – Miki wtulił się we mnie.
Po krótkiej rozmowie usiedliśmy do stołu. EXO siedziało
razem z nami wraz z menadżerami. Niestety nie rozumiałam koreańskiego więc nie mogłam
włączyć się do rozmowy. Zajęłam się wiec siedzącymi po moich obu stronach dziećmi. Nagle przy stole zrobiła
się cisza. Podniosłam wzrok i zobaczyłam, że wszyscy na mnie patrzą.
- Chyba będziemy musieli zacząć mówić po angielsku- pan Korn
uśmiechnął się przepraszająco.
-Nie rozumiesz koreańskiego?- spytał jeden z menadżerów już
po angielsku.
-Niestety.- odpowiedziałam speszona.
- Pytali jak ci się tu podoba.- powiedziała Polly. Ta
pięciolatka zaskakiwała mnie z każdym dniem. No ale zanim przeprowadzili się do
Niemiec całą rodziną mieszkali tutaj.
- To zupełnie inny świat.- uśmiechnęłam się.
Przyciszony śmiech odwrócił moją uwagę. Spojrzałam na siedzącego naprzeciw
Beakhyuna. Chłopak widząc to spocił wzrok.
- Wujek Beak się śmieje to nie ładnie.- Polly wstała z
krzesła i podeszła do niego. Usiadła mu na kolanach.- Teraz za karę będziesz
mnie karmić.
Pokój wypełniła fala śmiechu. Wspomniałam już, że dzieciaki
znają zespół bardzo dobrze?
***
Dźwięk budzika wyrwał mnie z krainy snów. Zwlekłam się z łózka
i ogarnęłam siebie, a potem dzieci. Ich rodzice poszli już do pracy.
-Pójdziemy na spacer?- spytała Sofie jak zjedliśmy śniadanie.
Kiwnęłam głową i po chwili szliśmy w kierunku pobliskiego parku. Dzieciaki pobiegły
na plac zabaw, a ja usiadłam na ławeczce.
-Hej- usłyszałam za sobą głos. Po chwili obok mnie usiadł
Baekhyun.
-Hej- odpowiedziałam. Nie spodziewałam się go tutaj- Nie
macie żadnej próby?
-Nie można pracować wiecznie- uśmiechnął się do mnie. – Sorry
za to wczoraj. – pokiwałam głową, że nic się nie stało.- Będziecie siedzieć w
tym parku?
- Nie wiem gdzie indziej mogli bośmy pójść.- odpowiedziałam.
-Możemy pojechać do parku rozrywki.- chłopak uśmiechnął się-
Hej dzieciaki chcecie jechać do wesołego miasteczka?
Krzyk radości sprawił ze nie mogłam odmówić. Baekhyun zaprowadził
nas do samochodu. Dzieciaki były zachwycone. Baekhyun zajmował się nimi jakby były
jego rodzeństwem. Musze przyznać ze ja tez się dobrze bawiłam. Zapadł zmrok. Dzieciaki
usnęły w samochodzie.
-Jesteś głodna? - spytał Baek. Przytaknęłam. Podjechaliśmy
do McDonalda i Baekhyun zamówił. Potem stanęliśmy na parkingu widokowym, wyszliśmy
z samochodu i usiadłyśmy.
- Słyszałem ze lubisz nasz zespól?- Baekhyun spojrzał na
mnie, a ja zakrztusiłam się piciem. Chłopak wybuchnął śmiechem i podał mi serwetkę.
- No... nawet fajnie śpiewacie- odpowiedziałam.
- Na długo zostajesz?
-Niestety nie. Chociaż chciałabym.
Rozmowa po chwili rozkręciła się. Nie zdążyłam się obejrzeć
kiedy zrobiło się tak późno i musieliśmy wracać. Lilly obudziła się, ale Baek pomógł
mi wnieść na górę śpiących Mikiego i Polly. Potem pomógł mi ich położyć.
-Zobaczymy się jutro?- spytał.
Kiwnęłam głowa i uśmiechnęłam się. Baek odwzajemnił uśmiech. Podszedł do mnie i przytulił mnie. odwzajemniłam
jego uścisk.
-Dziękuje za dzisiaj.
DotMary
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz