poniedziałek, 28 marca 2016

Work as a nanny

-Jedziemy do Korei, możesz proszę spakować dzieci?- spytał szef kiedy przyniosłam mu herbatę. Pracuje dla niego i jego żony już od 2 lat. Zajmuje się ich dziećmi, albo jak kto woli jestem nianią ich dzieci. Miała to być tylko taka praca na wakacje, ale dzieciaki polubiły mnie tak bardzo, że ich rodzice poprosili żebym została na dłużej. Więc zostawiłam szkołę, wyjechałam z Polski i przyjechałam tu do Niemiec, żeby zacząć wszystko od nowa. Pomimo tego, że nie skończyłam liceum „rodzinka” wkręciła mnie w naukę w college. Teraz mieszkam razem z nimi, pomagam im, gotuję, sprzątam  i się uczę. Jednak to fajny układ. Poduczyłam się języka, a z ich pomocą mogę potem się wybić na rynku pracy. Zarówno pan jak i pani Kron prowadzą firmę, która pomaga wytwórnią muzycznym. W czym? Dobre pytanie.
Weszłam do pokoju dzieci i zaczęłam je pakować. Po kilku minutach wszystko było gotowe. Częste wyjazdy sprawiły, że umiejętność pakowania opanowałam do perfekcji. Potem naszykowałam siebie.
- Mogę spytać czemu jedziecie do Korei?- spytałam kiedy przyszła pani Korn.
- Oczywiście kochanie.- kobieta uśmiechnęła się.- Jedziemy spotkać się z grupą EXO, która pracuje dla SM entertainment. Podejrzewam, że o nich słyszałaś.
Kiwnęłam potwierdzająco głową. EXO? Jak mogłabym ich nie znać, byłam ich fanką, jakiś czas temu.
- To ten zespół, którego słuchasz?- spytała Polly najmłodsza dziewczynka. Jej mama spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-yeahhh... znam kilka ich piosenek.
- To wspaniale.- kobieta uśmiechnęła się.- Będzie ci łatwiej jak ich poznasz.
***
Po długiej podróży wreszcie byliśmy na miejscu. „Szefostwo” od razu musiało iść na spotkanie. Ja i dzieci zostaliśmy w hotelu. Później miał ktoś po nas przyjechać i zabrać nas na kolację. Dzień minął nam szybko i musieliśmy zacząć się szykować na spotkanie.
- Więc spotkasz EXO. Czy myślisz, że są ładniejsi ode mnie?-  spytał Miki.
- Nikt nie jest piękniejszy od ciebie mój mały supermenie- uśmiechnęłam się do chłopacy poprawiając mu marynarkę.
Wy buchnęliśmy głośnym śmiechem, a Miki wtulił się we mnie. Kocham tego chłopca jest dla mnie jak młodszy brat.
- A tak na poważnie - Lilli najstarsza spojrzała na mnie - Któryś z nich ci się podoba?
Pytanie dziewczynki zaskoczyło mnie.
-Wszyscy są przystojni – odpowiedziałam.
-Widzisz mówiłam ze ci nie powie –Polly szturchnęła starsza siostrę.
- Co wy kombinujecie dzieciaki?- spojrzałam na nich- Lilli sprowadzasz mi dzieci na zła drogę- Obie się zaśmialiśmy. Lilli ma już 13 lat. Wszyscy twierdza ze to głupie ze nadal ma nianie i ze powinna sama opiekować się rodzeństwem. Na szczęście jej rodzice uważają inaczej. Chcą by skupili się na nauce a opieka na 5 i 8 letnimi dziećmi zabrałaby jej dużo czasu.
W końcu nadszedł czas wyjścia. Szofer już na nas czekał. Zamknęłam apartament i zeszliśmy na dół. Po kilku minutach dojechaliśmy. Zaprowadzono nas do środka do dużej sali.
Pięknie przystrojony pokój, elegancko ubrani ludzie wszystko najwyższej klasy. To nie było miejsce dla prostej dziewczyny z Polski.
-Mama! - Polly wyrwała mi się i pobiegła w kierunku rodziców. Za nią pobiegł Miki. Spojrzałyśmy na siebie z Lilli i poszliśmy w ich kierunku.
- Nowa opiekunka? - spytał mężczyzna stojący obok pasta Korn.
- Tak, pracuje u nas od dwóch lat.
- I dzieciaki nic nie odwinęły? – stojąca obok kobieta.- Zawsze udawało im się pozbyć niani po kilku miesiącach.
- Nigdy jej nie zamienimy – Miki wtulił się we mnie.
Po krótkiej rozmowie usiedliśmy do stołu. EXO siedziało razem z nami wraz z menadżerami.  Niestety nie rozumiałam koreańskiego więc nie mogłam włączyć się do rozmowy. Zajęłam się wiec siedzącymi po  moich obu stronach dziećmi. Nagle przy stole zrobiła się cisza. Podniosłam wzrok i zobaczyłam, że wszyscy na mnie patrzą.
- Chyba będziemy musieli zacząć mówić po angielsku- pan Korn uśmiechnął się przepraszająco.
-Nie rozumiesz koreańskiego?- spytał jeden z menadżerów już po angielsku.
-Niestety.- odpowiedziałam speszona.
- Pytali jak ci się tu podoba.- powiedziała Polly. Ta pięciolatka zaskakiwała mnie z każdym dniem. No ale zanim przeprowadzili się do Niemiec całą rodziną mieszkali tutaj.
- To zupełnie inny świat.- uśmiechnęłam się.
Przyciszony śmiech odwrócił  moją uwagę. Spojrzałam na siedzącego naprzeciw Beakhyuna. Chłopak widząc to spocił wzrok.
- Wujek Beak się śmieje to nie ładnie.- Polly wstała z krzesła i podeszła do niego. Usiadła mu na kolanach.- Teraz za karę będziesz mnie karmić.
Pokój wypełniła fala śmiechu. Wspomniałam już, że dzieciaki znają zespół bardzo dobrze?
***
Dźwięk budzika wyrwał mnie z krainy snów. Zwlekłam się z łózka i ogarnęłam siebie, a potem dzieci. Ich rodzice poszli już do pracy.
-Pójdziemy na spacer?- spytała Sofie jak zjedliśmy śniadanie. Kiwnęłam głową i po chwili szliśmy w kierunku pobliskiego parku. Dzieciaki pobiegły na plac zabaw, a ja usiadłam na ławeczce.
-Hej- usłyszałam za sobą głos. Po chwili obok mnie usiadł Baekhyun.
-Hej- odpowiedziałam. Nie spodziewałam się go tutaj- Nie macie żadnej próby?
-Nie można pracować wiecznie- uśmiechnął się do mnie. – Sorry za to wczoraj. – pokiwałam głową, że nic się nie stało.- Będziecie siedzieć w tym parku?
- Nie wiem gdzie indziej mogli bośmy pójść.- odpowiedziałam.
-Możemy pojechać do parku rozrywki.- chłopak uśmiechnął się- Hej dzieciaki chcecie jechać do wesołego miasteczka?
Krzyk radości sprawił ze nie mogłam odmówić. Baekhyun zaprowadził nas do samochodu. Dzieciaki były zachwycone. Baekhyun zajmował się nimi jakby były jego rodzeństwem. Musze przyznać ze ja tez się dobrze bawiłam. Zapadł zmrok. Dzieciaki usnęły w samochodzie.
-Jesteś głodna? - spytał Baek. Przytaknęłam. Podjechaliśmy do McDonalda i Baekhyun zamówił. Potem stanęliśmy na parkingu widokowym, wyszliśmy z samochodu i usiadłyśmy.
- Słyszałem ze lubisz nasz zespól?- Baekhyun spojrzał na mnie, a ja zakrztusiłam się piciem. Chłopak wybuchnął śmiechem i podał mi serwetkę.
- No... nawet fajnie śpiewacie- odpowiedziałam.
- Na długo zostajesz?
-Niestety nie. Chociaż chciałabym.
Rozmowa po chwili rozkręciła się. Nie zdążyłam się obejrzeć kiedy zrobiło się tak późno i musieliśmy wracać. Lilly obudziła się, ale Baek pomógł mi wnieść na górę śpiących Mikiego i Polly. Potem pomógł mi ich położyć.
-Zobaczymy się jutro?- spytał.
Kiwnęłam głowa i uśmiechnęłam się. Baek odwzajemnił uśmiech.  Podszedł do mnie i przytulił mnie. odwzajemniłam jego uścisk.

-Dziękuje za dzisiaj.

DotMary

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz