Wychodziłam ze szkoły szczęśliwa, skończył się kolejny męczący dzień. Szukałam Sehuna rozglądając się naokoło. Powinien już być, może były korki albo coś go zatrzymało? Szłam na nasze umówione miejsce za rogiem. Zobaczyłam tam dwie całujące się osoby, dziewczynę i chłopaka, nie byłam pewna przez kaptury na ich głowach. Zgadywałam po ich wzroście. Uśmiechnęłam się lekko i pomyślałam o moim Sehunie. Za dwa dni miała być nasza pierwsza rocznica. Musiałam mu znaleźć jeszcze prezent. Miałam nawet pomysł jaki. Stałam chwile, gdy postanowiłam do niego zadzwonić.Osobie obok zaczęła grać melodia z telefonu. Osoby oderwały się od siebie. Chłopka odwracał się chyba z zamiarem odebrania dzwoniącego urządzenia. Zobaczyłam jego twarz i zamrugałam, żeby sprawdzić czy nie mam zwidów. Przede mną stał Sehun. Czy on mnie zdradzał? Miałam miliony myśli w głowie. Uśmiechnął się do mnie niezręcznie, odwzajemniłam go, nic już nie mówiąc. Mimo zranienia postanowiłam zagrać to na zimno. Poszliśmy do samochodu nie odzywając się do siebie ani słowem. Wiedziałam w co się pakuje, gdy zaczynaliśmy być razem. Był typowym playboyem, nie potrafiącym odpędzić się od dziewczyn.Wykorzystywał swoja urudę i urok osobisty do "zaliczania". Cieszyłam się, że to mi udało się go zatrzymać przy sobie. Wierzyłam ze dzięki mnie wszystko może się zmienić. W samochodzie patrzył na mnie smutno. Gdy zatrzymał się na światłach wybiegłam z samochodu. Byłam niedaleko mojego domu, gdy tylko się w nim znalazłam zamknęłam drzwi i schowałam się w pokoju. Mój telefon dzwonił nieprzerwanie. Wyłączyłam go i rzuciłam nim o ścianę. Poczułam jak łzy zaczynają skapywać na twarz. Nie wiem kiedy zasnęłam, obudziłam się w nocy, wnioskując po ciemności za oknem. Postawiłam się przewietrzyć, założyłam bluzę z kapturem i poszłam na spacer po pobliskim parku. Czułam jak wypełnia mnie świeże powietrze. Zobaczyłam ze robi się coraz jaśniej. Stwierdziłam że pójdę do szkoły, tylko wrócę i wezmę gorący prysznic. Musiałam wszystko jeszcze raz jasno przemyśleć. Wraz z gorąca woda odpływały moje uczucia. Miałam przed oczami ta dwójkę, całująca się w odległości przede mną. Nie leciały mi już żadne łzy. Zamroziłam serce. Podjęłam jedyna i słuszną decyzje. Chciałam zadzwonić do Sehuna i poprosić go o spotkanie. Miałam głupie szczęście, że mój telefon działał. Zadzwoniłam do niego. Odebrał od razu, zgodził się chętnie. Idąc czułam tylko pustkę, chciałam wszystko załatwić jak najszybciej. Kochałam go jak nikogo innego. Nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Zobaczyłam jak siedział przy stoliku w rogu i nerwowo bawił się palcami. Westchnęłam i podeszłam. Chciałam usłyszeć jego wersje wydarzeń, bez kłamstw. Tylko szczerość. Nie docierały do mnie jego słowa. Wszystko widziałam jak przez mgle, nic nie słyszałam. Mój mózg skupił się na pierwszym zdaniu. " Kocham Cie najmocniej na świecie, jednak nie potrafię żyć tylko z jedna dziewczyna. Od początku spotykam się z innymi, do niczego zazwyczaj nie dochodzi" Zazwyczaj, zazwyczaj, kocham Cie, inne. Te słowa krążyły w mojej głowie nieustannie, zobaczyłam jedynie, że patrzy na mnie z łzami w oczach. To było dla mnie za wiele. Jednak sama chciałam prawdy. Musiałam to zrobić. - To koniec - rzuciłam sucho i wyszłam. Poczułam szarpnięcie za ramie, nie odwracając się szlam przed siebie. Zostawiłam go samego.
~~~
Dzisiaj byłaby nasza 2 rocznica. Ten rok wiele zmienił w moim życiu. Napisałam testy jako jedna z najlepszych w szkole. Dostałam się na wymarzone studia. Wyprowadziłam się, mam dobra prace. Moje życie może się wydawać idealne. Niestety to tylko pozory. Nadal czuje pustkę, jaka pozostawiał po mnie Sehun. Staram się pozbyć wszystkich emocji pisząc opowiadania. Rok z Nim zaliczam do jednego z najlepszych. Nauczył mnie kochać, czułam się kochana. Jednak nasz związek miał też ciemne strony. Często wracam myślami do pierwszego miesiąca po moim odejściu. Dzwonił do mnie, pisał, przychodził pod moja szkołę, do mieszkania. Nie otworzyłam mu ani razu, nie odebrałam, nie odpisałam. Odcięłam się od wszystkiego. Zniszczył mnie ale też naprawił. Dziwne prawda?
maknaex
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz